Wszystkie posty napisane przez:

Magdalena

2gie śniadanie/ Deser/ Kolacja

Czekoladowy budyń

Miałam ochotę na coś bezczelnie czekoladowego, wiecie coś co wciąga, pochłania i daje radość 🙂 zwykła czekolada by tego nie ogarnęła ;-p no i powstał bezczelnie pyszny i czekoladowy budyń jaglany z… burakiem, który zaskakująco podkręca smak!
Efekt jest, a sylwetka nie ucierpi, bo ten budyń jest i fit i zdrowy 🙂
Dla mnie bomba 🙂

Czytaj dalej…

Kolacja/ Lunch/ Śniadanie

Tortilla z wędzonym łososiem

To propozycja: jak w prosty sposób zrobić coś z niczego;-p Może się przydać kiedy nie spodziewasz się gości, a tu nagle okazuje się, że w Twe progi zawita za moment dodatkowe towarzystwo 🙂 Wrapy zrobisz szybko, a efekt zaskoczy każdego! U mnie takie tortille wpadły na śniadanie – talerzem podzieliłam się z mężem – jeśli podasz je jako przekąskę spokojnie z tej ilości wystarczy jej dla 4 osób 🙂 W tym przypadku korzystałam z tortilli gotowej (co zdarza się b. rzadko), oczywiście zachęcam do przygotowania tortilli samodzielnie.  Niebawem pojawi się przepis na domowe tortille!

Czytaj dalej…

Lifestyle

Cracovia półmaraton królewski 2017- moje wrażenia, krótka relacja z biegu

Na start w tym biegu zdecydowałam się bez większych rozmyślań, 3 miesiące wcześniej. Zawsze marzyłam o tym, żeby pobiec w Krakowie! To miasto jest dla mnie magiczne, urokliwe, bardzo lubię tu wracać. Trasa wyznaczona w centrum miasta, m.in. wzdłuż Wisły, z metą na stadionie Tauron Arena –  coś genialnego! Przygotowania pod bieg niestety nie były u mnie dość intensywne, regularnie trenuję siłowo, funkcjonalnie ok. 3 razy w tygodniu i to się nie zmienia, jednak z bieganiem było różnie, czasem raz w tygodniu wpadło ok. 7 km, kiedy indziej udało się zrobić 2 treningi biegowe z porównywalnym dystansem (ale rzadko:-p). W ostatnim miesiącu biegałam bardziej systematycznie – minimum 2 razy w tygodniu. Przed startem czułam jednak większy stres niż ekscytację. Obawiałam się kontuzji, bo wiedziałam, że przygotowanie powinno być solidniejsze. Moja głowa tworzyła same czarne scenariusze. Duże emocje. Czułam się jak przed egzaminem.
Bieg startował o 11.
Przed Tauron Arena było już tłumnie po 9, później systematycznie biegaczy i kibiców tylko przybywało.
Po 10.30 organizator przywoływał uczestników, aby zajmować już miejsce w swoich strefach czasowych. Trwała wspólna rozgrzewka. Wtedy było mi już wszystko obojętne 🙂 Była tylko ciekawość – jak będzie, radość, że mogę biec głównymi ulicami miasta. Atmosfera była świetna! Muzyka, tłum kibiców.
W końcu start! Biegniemy razem z Kasią 🙂
Trasa na początku przyjemna, pierwsze 5 km szybko było za nami. Kolejne kilometry utrudniało tylko piekące słońce – to była bardzo ciepła niedziela, jak na połowę października! Na każdym punkcie odżywczym (a było ich wiele, świetna organizacja!) łapałam wodę. Ucieszyłam się, gdy wbiegliśmy na Bulwary Wiślane – piękne widoki na panoramę miasta, znajome miejsca. Cieszyłam się tym, w słuchawkach grał Grubson, a ja biegłam w stałym tempie. Po ok. 13-14 km czułam coraz większy upał, siły trochę mniej. Zrobiło się gorąco, nogi momentami jakieś ciężkie. Trasa zróżnicowana, dość dużo podbiegów. Na ok. 17-18 km minął mnie pacemaker z czasem na 1:50h. I choć nie miałam żadnych założeń czasowych na starcie, chciałam po prostu dobiec na metę bez kontuzji, to w tym momencie włączyła mi się rywalizacja. I pomyślałam, że fajnie by było utrzymać jego tempo, więc niewiele myśląc podążyłam za nim. Przyspieszyłam, ale nie na długo. Sił mi brakło, nogi zrobiły się jak z waty. A tu dopiero 19 km! To był moment, kiedy trzeba było stoczyć walkę z sobą. Biegłam wolno, ale równo, wiedziałam, że nie chcę się zatrzymać, bo będzie tylko gorzej znowu biec. Robiło się ciężko. Gdzie ta meta?! Ostatnie 300 m przed stadionem, tłum kibiców, a ja nic nie widziałam i nie słyszałam. Biegłam tylko przed siebie, chciałam już tam być. Wbiegam na stadion, a tam niesamowita atmosfera, światła, muzyka. Wzruszenie. Jestem na mecie. Nie wierzę!
Czas – 1:59h!
Dochodzę do siebie, łapię równowagę. Dostaję medal.
Mega radość!
Mam to! Zrobiłam to!
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa!

Kolejny raz dostaję lekcję:
wierz w siebie i nigdy nie przestawaj 🙂

 

 

Kolacja/ Lunch/ Obiad

Rozgrzewająca potrawka z dynią

Dynia sprawia, że jesień nie jest wcale taka zła :-p Uwielbiam jesienne, sezonowe warzywa! Używam wtedy mnóstwo cebuli, czosnku, imbiru. Papryka, cukinia i bakłażan stale goszczą w mojej lodówce. Naprawdę niewiele trzeba, żeby wyczarować z nich coś bardzo smakowitego. Dziś danie bardzo rozgrzewające i aromatyczne. Mam nadzieję, że Tobie też zasmakuje 🙂

Czytaj dalej…