Lifestyle

Zabiegana niedziela czyli pierwszy półmaraton!

Start Silesia Marathon 2016

Uwielbiam biegać!

Bieganie to dla mnie świetny sposób na stres, złapanie świeżości i przemyślenie tego co mi w głowie akurat siedzi :-p Niezawodny sposób na poprawę samopoczucia i powrót pozytywnego nastawienia, jeśli czasem zdarza mi się je stracić z oczu…

Bieganie daje powera!

To tak tytułem wstępu, a przechodząc do tematu…

Wymarzyłam sobie przebiec coś więcej, zrobić jakiś fajny dystans, który będę mogła z dumą wspominać. Kiedy zobaczyłam wpis przyjaciela na FB, który zdecydował się na udział w PKO Silesia Maraton na dystansie maratonu – długo się nie zastanawiałam. Stwierdziłam, że skoro i tak tam będę, żeby jemu kibicować, to równie dobrze mogę pobiec półmaraton 🙂
Decyzja zapadła. Zaczęło się odliczanie tygodni i dni do 2 października…

Poziom adrenaliny w dniu startu sięgał u mnie zenitu! Przebierałam nogami z podekscytowania, ale trema też była ogromna, w głowie mnóstwo wątpliwości i pytań, wielka niewiadoma – jak będzie, co będzie i czy stanę na mecie. Cel był – dobiec w czasie ok. 2 h 15 minut, najważniejsze to dobiec 🙂
Odliczanie i początek biegu. Ruszamy.
W słuchawkach rządzi Grubson – na grubsze sprawy nikt inny nie wchodzi w grę.
Biegnę wolno, ze mną tłum biegaczy.
Pierwsze podbiegi – lekko i spokojnie.
Przy 5 km punkt z wodą, łapię kubek – upał daje się we znaki.
Za niedługo komunikat z Endomondo, od męża “follow your passion”, a ja na głos w śmiech.
Łapię energię od ludzi dopingujących na trasie, przybijam piątki.
Biegnę z uśmiechem.
Na 9 km razem z wodą łapię kostkę czekolady, która szybko dodaje mi energii.
Słońce coraz bardziej grzeje.
Odganiam od siebie zmęczenie, staram skupiać się tylko na tym, że mam biec, a przecież to uwielbiam, więc co jest nie tak? ;-p
Przy 12, 13 km czuję nogi jakby słabsze, myślę czas na tajną broń czyli banana, którego targałam cały czas w saszetce. Cukier skoczył, jest nowa siła.
Biegnę równo, gdy jest z górki korzystam i przyspieszam. Kontroluję czas i myślę sobie: jeszcze tylko 6 km – dobiegniesz, to kwestia czasu.
Na 18 km czuję zapas, myślę sobie fajnie by było wskoczyć w 2 godziny. Przyspieszam.
Biegnę równo i wiem, że jest dobrze.
20 km – chowam słuchawki do saszetki, chcę słyszeć okrzyki i doping przy mecie. Czuć tę atmosferę.
21 km – do mety pozostała jedna prosta – pod górkę, biegnę równo, przyspieszam na ostatnie 100 m, biegnę ile sił.

META!

Meta na Silesia Marathon 2016

Uśmiech, radość! EUFORIA!!!!!!!!!

Udało się – 1h 59 min 57 s.

Nogi miękkie przez chwilę, łapię oddech.
Dochodzę do bliskich, piszczymy, ściskamy się, pojawiają się łzy. Emocje buzują.
Zrobiłam to!

Czuję, że mogę wszystko 🙂

Ps. i Ty też możesz!

Meta Silesia Marathon 2016

Support na maratonie

 

Pewnie zainteresują Cię również

  • Tomiii

    …Respect Madzia…Motywator z Ciebie super…:)))
    …Tez dam z siebie 200% na treningu…:)))

    • Magda

      Dziękuję:-) ale akurat Tobie motywacji nie trzeba dodawać Tomii… sam masz fanów! I ja też jestem wśród nich:-))))